-No proszę Cię... Nie daj się prosić.
-Ty mnie prosisz? Ale o co?
-Daria...
-Pamiętasz jak mam na imię?
-Nie mógłbym zapomnieć.
-Jestem pewna, że mógłbyś.
-Nie wierzysz mi?
-Nie mam powodów by wierzyć.
-Nie?
-A mam?
-Wspiąłem się na pierwsze piętro.
-Tak to naprawdę imponujące, ale co w związku z tym? Hm... W sumie czekaj wiem... Mogę posądzić Cię o włamanie.
-Sama mnie wpuściłaś.
-Tak to fakt.
-Nie ruszę się stąd dopóki nie dostanę numeru Twojego telefonu.
-Nie wygłupiaj się, tylko wyjdź bo już późno.
-No i co z tego?
-Będę tu siedział dopóki nie dasz mi swojego numeru.
-Jesteś....
-Przystojny? Tak wiem, wiem. Nie musisz mi tego mówić.
-Nie...Tak... Tzn... Nie to chciałam powiedzieć.
-Ale powiedziałaś.
-Nie ja tylko Ty.
-oj tam.- znowu uśmiechnął się tak, że straciłam cały rezon.
-Lubię kiedy się tak rumienisz.
-Nie rumienię się.
-Wiem co widzę.- przysunął się niebezpieczne blisko.- to jak będzie z tym numerem?
-Nie odpuścisz, co?
-Nie. Kiedy czegoś chce zawsze tego dostaje.
-hm... Tym razem będzie chyba inaczej.
-Tak?
-Tak. Idę do łazienki, a kiedy tu wrócę Ciebie tu nie będzie. Dobranoc.- odsunęłam się od niego i poszłam do łazienki. Nadęty dupek pierwszy raz źle o nim pomyślałam. Ale niestety taka byla prawda. Był nadętym dupkiem co nie nie zmieniało faktu, że był uroczy. Hah... Uroczy nadęty dupek. Nawet nie obejrzałam się za siebie poprostu zamknęłam drzwi do łazienki. Chwyciłam szczoteczkę do zębów i nerwowo je szczotkowałam. Rany... Miał racje. Byłam cała czerwona. I wyglądałam okropnie. Jak on mógł patrzeć na mnie kiedy byłam taka czerwona. Wyglądałam jak burak. Opłukałam twarz wodą i wyszłam z łazienki. O dziwow pokoju nikogo nie bylo. Zakopałam sięw kołdrę i usłyszałam dzwonek sms.
"Mówiłem Ci, że zawsze dostaje to czego chce Mateusz :-)"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz